poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Abunai

To był zwykły, piątkowy wieczór. Dziewiętnastoletnia Anna leżała na łóżku rozmawiając przez telefon z koleżanką.
Kim była Anna? W skrócie można powiedzieć, iż była śliczną dziewczyną o długich rudych włosach, która nie różniła się od przeciętnej nastolatki.
Po pewnym czasie do domu wrócił ojciec dziewczyny. Po paru minutach słychać było jego i matki Anny krzyki.
- Co się tam u Was dzieje? – zapytał głos w telefonie.
- Ojciec wrócił, wiesz jaki on jest. Idę go uspokoić, oddzwonię później. Pa. – odparła Anna, po czym rozłączyła się i zeszła na dół. Jej oczom ukazał się przerażający obraz. Matka dziewczyny leżała martwa w kałuży krwi. Ojciec stał z zakrwawioną siekierą. Anna krzyknęła. Mężczyzna odwrócił twarz ku niej, przezwał ją wulgarnie mówiąc przy tym słowa:
- Co się gapisz? Chcesz być następna?
Po tym pytaniu ojciec Anny ruszył w jej stronę z narzędziem w ręku. Dziewczyna uciekła na górę do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i zadzwoniła do swojego chłopaka.
- Kochanie, proszę przyjedź do mnie! Mój ojciec zwariował! Zabił moją mamę, a teraz chce dobrać się do mnie. Błagam, pośpiesz się!
- Dobrze, już jadę. Nie dam Cię nikomu skrzywdzić! – odparł chłopak.
Anna rozłączyła się, po czym wybiła na klawiaturze telefonu numer na policję. Gdy już się dodzwoniła opowiedziała co się stało i poprosiła o szybką interwencję.
- Proszę się nie martwić, już do pani kogoś wysyłamy. – opowiedziała funkcjonariuszka, która przyjmowała zgłoszenie.
Anna trochę się uspokoiła. Usiadła na podłodze opierając się o drzwi. Odsapnęła. W tym momencie, nad jej głową, siekiera przebiła drzwi. Dziewczyna krzyknęła i pobiegła w stronę okna. Otworzyła je i wyszła nim na dach. Następnie zeszła po rynnie i zaczęła uciekać w stronę domu swojego chłopaka. Miała nadzieję, że ucieknie z nim od ojca. Gdy odbiegła od domu kilkanaście metrów usłyszała warkot silnika.. Spojrzała za siebie i zobaczyła jadący za nią samochód jej ojca. Anna przyśpieszyła. W pewnym momencie jej oczom ukazał się samochód należący do jej chłopaka. Dziewczyna zaczęła wymachiwać rękami i krzyczeć do niego, aby ten zatrzymał się. Chłopak zatrąbił. Anna odwróciła się i zobaczyła rozpędzony samochód ojca jadący prosto na nią. Uskoczyła padając twarzą na ziemię. Po chwili usłyszała ogromy huk. Wstała i skierowała swój wzrok w stronę drogi. Ujrzała kolejny straszny obraz. Samochód jej chłopaka zderzył się z pojazdem jej ojca co spowodowało śmierć obydwu kierowców. Dziewczyna rozpłakała się i krzycząc biegła w stronę pojazdów. Potknęła się i padła w kałużę krwi tracąc przytomność.

Anna zaczęła się budzić. Słyszała syreny policyjne i czyjś głos, który mówił do niej:
-Nic pani nie jest?
Dziewczyna powoli otworzyła oczy i zaczęła wstawać. Czując, iż ma coś na dłoniach uniosła je w stronę swoich oczu. Dłonie były pokryte krwią. Anna widząc to zaczęła szaleńczo się śmiać. Funkcjonariusze policji próbowali ją uspokoić, jednak każda ich próba dokonania tego była bezskuteczna. Lekarze pogotowia psychiatrycznego, którzy mieli zabrać ojca Anny, nałożyli jej kaftan bezpieczeństwa i usiłowali wsadzić ją do karetki. Ta jednak za bardzo się miotała, śmiejąc się przy tym szaleńczo, w skutek czego sanitariusz wstrzyknął dziewczynie zastrzyk usypiający. Anna usnęła. Podczas snu ukazała się jej scena z jej własnego dzieciństwa.
Siedmioletnia Ania chodziła po sadzie szukając swojego kotka. Nagle usłyszała wołające o pomoc miałczenie. Skierowała wzrok ku górze i zobaczyja wiszącego parę metrów nad ziemią zwierzaka trzymającego się swoimi łapkami gałęzi. Dziewczynka wyciągnęła do niego ręce. Kocie łapki ześliznęły się z gałęzi i mały zwierzaczek zaczął spadać. Dziewczynka ze strachu zamknęła oczy. Po dłuższej chwili zaczęła je powoli otwierać. Zobaczyła coś niezwykłego. Otóż kotek trzymany był przez dwie ogromne, czarne dłonie, które wychodziły z pola siłowego, otaczającego Anię, o czarnym kolorze.
Anna obudziła się i czarne pole siłowe rozerwało kaftan oraz karetkę powodując wybuch pojazdu pojazdu przez co wszystkie osoby, z wyjątkiem Anny, znajdujące się w pojeździe, zginąły. Dziewczyna stała przyglądając się otaczającemu ją polu siłowemu. Zaczęła hihotać powoli przechodząc do coraz to bardziej szaleńczego śmiechu.

Kilka tygodni później była jedną z najbardziej poszykiwanych osób. Napadała na banki i inne ośrodki, gdzie można było zdobyć większą ilość pieniędzy, czy innych kosztowności; oraz mordowała niewinnych ludzi, co bardzo ją bawiło, sprawiało ogromną frajdę. Twierdziła, że świat musi zapłacić jej za stratę bliskich osób. Przez ludzi postrzegana była jako demon.
W akcjach towarzyszył jej starszy o trzy lata Brazylijczyk o pseudonimie Ghost. Człowiek ten również posiadał nietypowe zdolności. Potrafił stawać się niewidzialny, miał także umiejętność przenikania przez wszelkiego rodzaju materie, oraz umiał unosić się nad powierzchnią na wyskość do 5 cm. Ponadto był bardzo wysportowany.
Pewnego dnia Anna i Ghost przywędrowali do miejscowości, w której niewiele o nich słyszano. Wszeli do baru. Ghost zamówił piwo i usiadł gdzieś przy stole w kącie budynku. Anna pozostała przy barze. Po paru sekundach zaczęło przyglądać się jej kilku dobrze zbudowanych mężczyzn. Nic z resztą dziwnego; Anna była bardzo ładną dziewczyną. W pewnym momencie jeden z nich podszedł do Anny próbując poderwać ją jakimś prymitywnym tekstem. Widzący to Ghost zerwał się z miejsca i ruszył w stronę swojej towarzyszki. Drogę zastawiła mu jednak pozostała dwójka meżczyzn, którzy wcześniej wpatrywali się jego partnerkę.
- Spokojnie Ghost... - rzekła Anna, po czym odwróciła się z uśmiechem na twarzy w stronę swojego adoratora. Popatrzyła na niego przyjaźnie. Po krótkiej chwili mężczyzna począł jak coś go dusi. Była to ręka wytworzona z pola siłowego otaczającego Annę.
- Dobra Ghost, teraz możesz się pobawić... Zrób sobie z nimi co chcesz! - powidziała szeleńczym tonem.
Ghost w mgnieniu oka stał się niewidzialny. Zdezorienotwani meżczyźni zaczęli szukać go wzrokiem. Szybko jednak obaj zostali przez niego uderzeni i padli na ziemię. Ghost śmiejąc się spokojnie stał się pownownie widzialny.
- Kim... Kim ty do diabła jesteś?! - zapytał duszony przez Annę mężczyzna.
- Mów mi Abunai... - odpowiedziała, po czym rzuciła nim o ścianę.
- Dobra Ghost, wynosimy się stąd. Zaraz zjawią się tu gliny, a szczerze mówiąc zabawy z nimi zaczęły mnie nudzić... - rzekła Anna do swojego partnera..

Oboje spokojnie wyszli z budynku. Ghost wpatrywał się w Annę jak w obrazek. Widać było, że czuje do niej coś więcej niż tylko zwykłą partnerską sympatię. Opuścili miasto.

1 komentarz: